Kolejny pojedynek na linii Windows - GNU/Linux

Droga do tego, by zostać niemalże ekspertem od otwartego oprogramowania jakim są systemu z rodziny GNU/Linux jest bardzo wybujała. Samo zainstalowanie Fedory, czy Ubuntu nie jest wielką sztuką i zrobi to nawet największy przeciwnik tego oprogramowania. Cała niewiedza wychodzi wówczas, kiedy przychodzi pora utrzymania systemu, tj. instalacji repozytoriów, pobieraniu aktualizacji oraz pracy w tekstowej konsoli. Ludzie, którym przychodzi to z dużą łatwością zazwyczaj zaprzyjaźniają się z Linuksem i mają za nic powrót do płatnego konkurenta, jakim jest XP tudzież Vista. Następnie rozpowszechniają go wśród znajomych i namawiają ich do głębszego poznania jego zakamarków. Takowe działania powodują nieustanną popularyzację dzieła Stallman'a co ogromnie cieszy z uwagi na to, iż "zabawa" z wersji na wersję jest coraz łatwiejsza, a co za tym idzie przyjemniejsza. Każdy, na prawdę każdy znajdzie odpowiadającą mu dystrybucję, która może być dostosowana do jego indywidualnych potrzeb.

Windows vs. Linuks

Microsoft jednak nie odpuszcza i niedawno opublikował swoje najnowsze dziecko, czyli Windows Beta 7 (nazywany już "Siódemką"). Duża rzesza internautów sądzi, że jest to odpowiedź amerykańskiego giganta na coraz bardziej rozpowszechniającą się miłość do darmowych zamienników. Ich nowy produkt nie jest pozbawiony wad - oczywiście jak każdy. Trzeba przyznać, że jego publikacja jest nieco odważniejsza aniżeli w przypadku poprzednika. Wówczas dostanie Visty w fazie testów było dużym osiągnięciem za co należała się jakaś nagroda... Nie przekreśla to jednak mojego stwierdzenia, że owa nowość jest jeszcze dopiero w fazie gruntownych przygotowań. Choć wydano już pierwsze poprawki do wersji beta to programiści z Redmond nie ukrywają, że na kolejne będzie trzeba poczekać o wiele dłużej, o czym wspominałem w jednym z wcześniejszych wpisów.

Tym samym na rynku systemów operacyjnych wywiązała się zażarta walka o prymat i pierwsze miejsce wśród szerokiej oferty przeróżnych firm. Pokaźną przewagę nad całą resztą konkurencji uzyskała wspomniana Vista oraz dystrybucje linuksowe. Producenci notebooków i coraz częściej komputerów stacjonarnych postawili na te dwie dystrybucje. Jedni decydują się na instalację w swoich sprzętach darmowych systemów, a inni pozostają wierni Microsoftowi. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to te pierwsze rozwiązania są oczywistą przyszłością na rynku.

Linuks

Koncerny biorą pod uwagę głównie jeden czynnik. Ich urządzenia wyposażone w Linuksa, a co za tym idzie bardzo szybki system dają im pewność, że nie muszą się martwić o skargi potencjalnych klientów na sprzęt. Ci winni jednak zastanowić się nad tym, co wybrali i dopiero później kierować ewentualne roszczenia w kierunku danego koncernu. Sam nie rozumiem człowieka, który mając marny sprzęt decyduje się na współpracę z XP, bądź Vistą. Dużo lepszym rozwiązaniem jest w tym momencie instalacja chociażby Ubuntu, który jest niezwykle prosty i przyjemny w codziennym użytkowaniu. Owa rozgrywka dopiero się rozpoczyna, bo jak szacują specjaliści obecny rok będzie rekordowy pod względem sprzedaży przenośnych komputerów.

Ku mojemu olbrzymiemu zaskoczeniu w firmie mego ojca całe oprogramowanie wymieniono na Linuksa. Stało się tak nie ze względów czysto finansowych, lecz pracownicy skarżyli się na ospałość i częste awarie dotychczasowego systemu. Również architektoniczne programy okazały się o niebo tańsze, w porównaniu z tymi które zostały zakupione dla produkcji Microsoftu.

Przedsiębiorcy robią postęp, a więc pracownicy utożsamiają się z otwartymi projektami. Kilka lat zastanawiam się nad jedynym pytaniem: Skoro Linux to przyszłość świata, to dlaczego w większości szkół obok Visty i Macków próżno szukać komputera wyposażonego w system z rodziny Linuksa ?

Za tydzień trafi do mnie HP G60-118EM ale z powodu czysto prywatnych nie zdecyduje się na zmianę systemu w tej zabawce. Tak, jak było do tej pory moim królikiem doświadczalnym pozostanie zwykły, lecz dość potężny PC.

Chcesz się tu zareklamować? To nic prostszego, wystarczy że skorzystasz z AdTaily.
Możesz dodać komentarz do tego wpisu, albo przeczytaj jeden z poprzednich tekstów:

Komentarze do wpisu (RSS):

1. Quentin: 20 stycznia 2009 @ 17:10

> Skoro Linux to przyszłość świata, to dlaczego w większości szkół obok Visty i Macków próżno szukać komputera wyposażonego w system z rodziny Linuksa ?

Pewnie dlatego, że nauczyciele musieli by poświęcić co najmniej pół półrocza na zaznajomienie uczniów z nowym systemem (a jednak wg przydałoby się to). (Prawie) Wszyscy uczniowie zaczynali swoje początki z komputerem z zainstalowanymi „Okienkami” więc trudno byłoby im przejść na nowy system, nie wspominając, że większość z nich nie wie nawet, że istnieje coś takiego jak Linux, a co dopiero Mac i inne systemy, których jest dużo (AmigaOS, MorphOS, AROS itd.)... Tym, którzy nie są dobrzy w informatyce, zajęło by to jeszcze więcej czasu. To tak jak przez 5 lat pływać codziennie kraulem, a potem znienacka dowiedzieć, się, że istnieje coś takiego jak żabka (w końcu nauczymy się nią pływać, ale zajmie to troszkę czasu) :P

Pozdro ;)

2. Sławek: 20 stycznia 2009 @ 17:17

Let the flame begin…

3. dunder: 20 stycznia 2009 @ 17:39

„Skoro Linux to przyszłość świata, to dlaczego w większości szkół obok Visty i Macków próżno szukać komputera wyposażonego w system z rodziny Linuksa ?”

Powód jest prozaiczny. Szkoły dostają nowe pracownie wyposażone w Windows, którego nie mogą usunąć i zastąpić innym systemem, bo złamałoby to warunki umowy. Innymi słowy, jeśli szkoła chce mieć nowy sprzęt, musi korzystać z oprogramowania Microsoftu. To jest główną barierą, a nie niechęć nauczycieli do systemów linuksowych. Wielu z nich chciałoby uczyć informatyki korzystając z Linuksa, ale po prostu nie mają takiej możliwości.

4. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 17:46

No to niestety prawda, bo szkoły mają już niejako narzucone opcje przetargu czy przez kuratorium, czy przez samo Ministerstwo.

@Quentin: ojj uwierz mi, że niemalże wszyscy w mojej klasie chcieliby te pół roku uczyć się Linuksa, aniżeli po raz 100 powtarzać MS Office.

@dunder: umowa umową, a nauczyciel nauczycielem i mój na pewno nie zdecydowałby się na wdrożenie tych dystrybucji. Są ludzie i parapety – ten zalicza się do tych drugich, bo nawet nie wie dobrze jak się Excelem posługiwać...

5. Hoppke: 20 stycznia 2009 @ 17:48

„Ku mojemu olbrzymiemu zaskoczeniu w firmie mego ojca całe oprogramowanie wymieniono na Linuksa. Stało się tak nie ze względów czysto finansowych, lecz pracownicy skarżyli się na ospałość i częste awarie dotychczasowego systemu.”

To na ogół kwestia rozsądnego doboru osprzętu, oprogramowania i adminów (oraz kompetencji userów);

„Również architektoniczne programy okazały się o niebo tańsze, w porównaniu z tymi które zostały zakupione dla produkcji Microsoftu.”

A co, licencje na soft windowsowy wygasły? Bo jesli nie, to soft linuksowy wcale nie był tańszy.
To jak kupić komputer za 6000zł, spakować do kartonu i schować do szafy, kupić drugi komputer za 2000zł i twierdzić, że się właśnie zaoszczędziło 4000zł.

(chyba, że tych windowsowych licencji ktoś nadal używa albo udało się im je odsprzedać bez start, albo wygasły…)

6. dunder: 20 stycznia 2009 @ 17:49

@Paolo: Znam takich którzy chętnie by uczyli na Ubuntu w szkole, ale nie mogą z powodów które wymieniłem wcześniej.

7. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 17:50

@Hoppke: owe programy zostały „przeniesione” do oddziału, gdzie pracują starsi wiekiem pracownicy, bo nie sądzę aby był sens wdrażać im coś zupełnie nowego.

Same komputery jako sprzęt nie zostały wymienione – pracują ciągle te same, a jedynie zmieniono system operacyjny.

8. Hoppke: 20 stycznia 2009 @ 18:16

Paolo, wobec tego stwierdzenie „Ku mojemu olbrzymiemu zaskoczeniu w firmie mego ojca całe oprogramowanie wymieniono na Linuksa.” jest nieco naciągane? :)

9. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 18:35

A czy ja wiem – „naciągane” ? Chyba nie, bo patrząc co mieli wcześniej to teraz spadł mi kamień z serca i jestem po prostu zadowolony, że jak wchodzę to zamiast niebiesko-zielonego paska jest logo Ubuntu :}

10. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 18:38

Hmm, mam nadzieję, że przyszłością komputerów jest coś lepszego niż Linux… :/ Da się go używać, ale bez przesady…

11. Marcin: 20 stycznia 2009 @ 18:40

„Koncerny biorą pod uwagę głównie jeden czynnik. Ich urządzenia wyposażone w Linuksa, a co za tym idzie bardzo szybki system dają im pewność, że nie muszą się martwić o skargi potencjalnych klientów na sprzęt”

A jeżeli użytkownik końcowy kupi drukarkę, skaner, kamerę, kartę wifi, itp, która nie działa pod linuksem to wtedy się zaczną skrgi.

12. dunder: 20 stycznia 2009 @ 18:46

„A jeżeli użytkownik końcowy kupi drukarkę, skaner, kamerę, kartę wifi, itp, która nie działa pod linuksem to wtedy się zaczną skrgi.”

Od dwóch lat nie spotkałem jeszcze się ze sprzętem biurowym, który nie działałby pod Linuksem. Większość urządzeń obecnie jest zresztą domyślnie obsługiwana, bez potrzeby instalacji dodatkowych sterowników jak to jest w przypadku systemu Windows. Co więcej firmy zaczynają już zauważać Linuksa, czego przykładem jest firma D-Link umieszczająca na swoich produktach informację o kompatybilności z tym systemem.

„Hmm, mam nadzieję, że przyszłością komputerów jest coś lepszego niż Linux… :/ Da się go używać, ale bez przesady…”

Na chwilę obecną np. Ubuntu jest spokojnie w stanie konkurować z takimi systemami jak Windows XP czy Vista. Jedyną przeszkodą może być brak specjalistycznego oprogramowania, ale jest to winą jego producentów, a nie samego systemu.

13. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 18:49

Oczywiście, jest w stanie konkurować. O ile użytkownik ma szczęście, bo przy pierwszym problemie niezbędne jest zacięcie hobbystyczne. W scenariuszu optymalnym wszystko można wyklikać, ale rzeczywistość nie musi być tak piękna i wtedy lądujemy z czymś podobnym do Slacka z 1996 roku.

14. dunder: 20 stycznia 2009 @ 18:50

Podziel się zatem problemami, których doświadczyłeś w najnowszych wersjach wiodących dystrybucji linuksowych, bo na razie merytoryka Twojej wypowiedzi jest niezwykle uboga.

15. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 18:54

@Piotr: O jakim szczęściu myślisz ;> ? Przecież obecnie 99% problemów i ich rozwiązania są ogólnodostępne na forach poszczególnych dystrybucji… Sam z takich korzystałem podczas początku przygody z GNU / Linuksem.

16. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 18:58

Dunder: O RLY? Dzisiejszy przykład – drukarka nie chce drukować, bo ktoś wpadł na pomysł żeby nie dostarczać paczki ze sterownikami. Instaluję paczkę po wyszukiwaniu jej w necie, ale drukarka nie drukuje – Selinux nie akceptuje jakiegoś pliczku w sterownikach, bo to podobno niebezpieczne. Wyświetlają się nawet komunikaty, które jednak są na tyle techniczne, że nic z nich nie czaję. Dopiero wywalenie tego w cholerę „naprawia” drukarkę.
Przykład jeszcze sprzed paru tygodni – ciągle sypiące się X’y, bo dostarczone sterowniki do karty graficznej są tak nowoczesne, że aż nie zdążyły być przy okazji stabilne.
Kolejny przykład – karta Wi-Fi, działająca perfekcyjnie jeszcze w Ubu 8.04, po przejściu na NetworManager 0.7 zwyczajnie przestaje działać. Można to obejść włączając odpowiednie interfejsy sieciowe z konsoli, ale przecież wszystko da się wyklikać... Nawet znalazłem na to jakiegoś buga, ale coś nie jest naprawiany.

Paolo: rozwiązania problemów dostępne na forach dotyczą najczęściej problemów tak banalnych, że nawet nie uznaję ich za problemy. Muszę przyznać że w okolicach Ubu 8.04 byłem bezproblemowością Linuksa zauroczony. Niestety nowe wersje „przyjaznych” dystrybucji mnie rozczarowuję.

17. dunder: 20 stycznia 2009 @ 19:00

„Selinux nie akceptuje jakiegoś pliczku „

„Podziel się zatem problemami, których doświadczyłeś w najnowszych wersjach >> wiodących << dystrybucji linuksowych”

„Niestety nowe wersje „przyjaznych” dystrybucji mnie rozczarowuję.”

Ubuntu 8.04 jest ostatnią stabilną dystrybucją (LTS) – decydując się na nowszą testową wersję powinieneś wiedzieć co się z tym wiąże.

18. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 19:04

Skucha. Problem z Selinux pojawił się akurat na Fedorze, ale wiem że akurat to dystrybucja dla hobbystów. Problemyz Wi-Fi pojawia się na wszytkich dystrybucjach, gdzie dostarczono NM 0.7.
Poza tym pokaż mi gdzie jest napisane, że 8.10 to wersja testowa. Tu:
http://www.ubuntu.com/getubuntu/download
nic takiego nie widzę.

19. Paweł Ciupak: 20 stycznia 2009 @ 19:05

„Na chwilę obecną np. Ubuntu jest spokojnie w stanie konkurować z takimi systemami jak Windows XP czy Vista.”

Ha-ha-ha. Chyba konkurencją w ilości bugów i niedziałających rzeczy…

20. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 19:06

Zupełnie jak twoje openSUSE 11.1, nawet Livio ostatnio bluzgał.

21. Paweł Ciupak: 20 stycznia 2009 @ 19:07

Wybacz, używam openSUSE 11.0 i mi działa, w przeciwieństwie do Óbóntó.

22. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 19:07

To ja może przesiądę się na Slacka 8.0. To były czasy.

23. Marcin: 20 stycznia 2009 @ 19:11

Dunder, to masz szczęście. Ja mam w firmie trochę takiego sprzętu, drukarki, skanery, czytniki kart.

Ubuntu jest w stanie konkurować z windowsami w firmie? To ja chcę zobaczyć odpowiedniki Active directory, group policy, wsus, windows deployment services działające na tym systemie. Specjalistycznego softu już nawet nie chce mi się wymieniać.

24. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 19:14

Panowie przepraszam, ale nie sposób nie wspomnieć o tym co kiedyś m.in. Fedora odpierniczała u mnie :( Zrobiłem update z 7 na 8 i przy włączaniu systemu wywalało „Błąd środowiska KDE” (lub podobnie).

Być może jakiś błąd z mojej strony, być może coś z samym systemem ale zawód pozostał niemiłosierny.

A openSUSE trzeba przetestować, bo chociażby blog Livio do tego kusi :P

25. dunder: 20 stycznia 2009 @ 19:16

@Paweł Cipak & Piotr Pycik: Linuks to linuks – każdy używa dystrybucji jaka mu odpowiada, więc nie uważam za sensowne rozwodzenie się nad tym która z nich jest lepsza. Wolność wyboru pomiędzy zróżnicowanymi dystrybucjami jest jednym z jego głównych atutów.

„To ja chcę zobaczyć odpowiedniki Active directory, group policy, wsus, windows deployment services działające na tym systemie. Specjalistycznego softu już nawet nie chce mi się wymieniać”

„Jedyną przeszkodą może być brak specjalistycznego oprogramowania, ale jest to winą jego producentów, a nie samego systemu.”

„Poza tym pokaż mi gdzie jest napisane, że 8.10 to wersja testowa. Tu:
http://www.ubuntu.com/getubuntu/download
nic takiego nie widzę.”

„Ubuntu 8.10 Desktop (the latest version): Includes the >> latest enhancements << and is maintained until 2010
Ubuntu 8.04 LTS Desktop: Released April 2008 and maintained until April 2011 – >> ideal for large deployments <<

26. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 19:17

Nie wiem jak twój umysł skojarzył, że sformułowanie „najnowsze usprawnienia” = „wersja testowa”. W życiu by mi to do głowy nie przyszło. Jeśli to wersja beta, to powinno być to napisane wielkimi czerwonymi literami.

27. dunder: 20 stycznia 2009 @ 19:27

Najnowsze nie jest równoznaczne ze stabilne. Poza tym jeśli coś jest nowe to ciężko żeby wszystkie błędy były znane i poprawione. Jeśli ktoś nie ma na tyle logicznego myślenia, żeby to skojarzyć, powinien trzymać się z dala od jakiejkolwiek techniki.
W kwestii rozwiązywania problemów, które wymagają myślenia od użytkownika można powiedzieć że instalacja sterowników do wszystkiego w systemie Windows jest bardziej problematyczna, niż rozwiązanie jednego problemu np. z drukarką w Linuksie. Co więcej jestem przeciwnikiem zbytniego upraszczania pewnych rzeczy i posługiwanie się pojęciem „zwykły użytkownik”. Do obsługi każdego urządzenia czy oprogramowania potrzebna jest jakaś elementarna wiedzą z zakresu jego użytkowania – tak samo jest z pralką automatyczną, telefonem komórkowym, czy wspomnianym systemem Windows. Wiele ludzi ma problem z przejściem na Linuksa tylko dlatego że przyzwyczaili się do obsługi systemów Microsoftu. Jeśli nigdy nie mieliby z nimi styczności i zaczynali by np. od Ubuntu, to przejście na Windows wiązało by się z równie dużą frustracją jak w sytuacji odwrotnej. Jeśli ktoś potrzebuje komputera tylko do pisania i nie chce się uczyć jego obsługi, niech kupi maszynę do pisania. Jeśli potrzebuje go do gier i nie chce się zagłębiać w obsługę systemu, niech sprawi sobie konsolę. Każde urządzenie wymaga choć odrobiny chęci zapoznania się z jego działaniem ze strony użytkownika. Jeśli takiej chęci brak, to problem leży w użytkowniku, a nie urządzeniu, czy oprogramowaniu.

28. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 19:28

Oczywiście najłatwiej zwalać na użytkownika. Nieważne że programiści regularnie rozpieprzają swoje własne oprogramowanie, tak że coś co działało dotąd, nagle przestaje. Wina użytkownika.

29. Marcin: 20 stycznia 2009 @ 19:34

Dunder, zacytowałeś mnie ale nie przedstawiłeś żadnego argumentu. Te 4 usługi, które wymieniłem są kluczowe w każdej większej firmie. I bez równie dobrych odpowiedników linux tam nie ma szans.

30. dunder: 20 stycznia 2009 @ 19:35

Nie działa Ci nowy Network Manager? To tylko nakładka. Możesz podnieść interfejs dwoma prostymi poleceniami. Nie znasz ich? Zgłoś problem z oprogramowaniem i czekaj na poprawkę, albo użyj swojego rozumu i zapoznaj się z systemem którego używasz. Jeśli to Cię nie przekonuje – zakup komercyjne oprogramowanie i w przypadku problemów dzwoń na infolinię.
Nikt nikogo nie zmusza do używania oprogramowania X czy Y. Linuksa masz za darmo – w niektórych przypadkach musisz po prostu poświęcić więcej czasu na rozwiązanie pewnych problemów. Jeśli Twój czas jest cenniejszy od pieniędzy, które wydałbyś na oprogramowanie komercyjne – zakup Windows i ciesz się swoim niezawodnym produktem.
Nie widzę tutaj płaszczyzny do prowadzenia dalszego sporu.

31. dunder: 20 stycznia 2009 @ 19:37

„Dunder, zacytowałeś mnie ale nie przedstawiłeś żadnego argumentu. Te 4 usługi, które wymieniłem są kluczowe w każdej większej firmie.”

Nie każda większa firma potrzebuje takich programów. Myślisz że firmie produkującej pralki potrzebne jest Active Directory? Dodam też, że częstochowska huta stali używa od wielu lat Unixa – czy to nie jest jedna z większych firm?

32. Piotr Pyclik: 20 stycznia 2009 @ 19:38

Człowieku, znam te 2 proste polecenia, co nie znaczy że jestem zadowolony, że muszę ich używać. Problemu by nie było, gdyby to nie działalo nigdy, ale w starszej werji NM działało bez problemu. To jest rozwój oprogramowania? Sam dobrze powinieneś wiedzieć, że na poprawkę można czekać do usranej śmierci. A może w twoim mniemani do umiejętności niezbędnych do obsługi komputera należy umiejętność programowania, tak żebym sam mógł napisać łatkę na NM?

33. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 19:42

@dunder: w firmie ojca wytwarzają konstrukcje stalowe i programy do rysunku tech. czy innych graficznych kombinacji kosztowały jakieś 60-70% mniej od tych pod Vistę lub XP. Tu już pokazuje się oszczędność kilkuset złotych, a jak teraz pracownicy delektują się szybkością systemu :)

Ale Linux ma dla nich jedną wadę: konsola.

34. Marcin: 20 stycznia 2009 @ 19:44

To ja współczuję adminom takich firm, jak nagle trzeba będzie zainstalować system na np. 100 nowych kompach, skonfigurować identyczne środowisko do pracy, zainstalować uaktualnienia. Pod windowsem można to wszystko zrobić z jednego komputera, bez potrzeby jakiegokolwie zdalnego logowania do innych maszyn.
A co do Uniksa, to np. Solaris ma podobne rozwiązania, jak chociażby, Jump Start, my natomiast cały czas mówimy o linuksie. I w linuksie takich usług brakuje.

35. Paolo: 20 stycznia 2009 @ 19:46

Marcin ale ile razy będzie musiał to robić (choćby nawet) ? Raz, dwa razy ?

No chyba, że ktoś przez przypadek usunie partycję systemową lub doszczętnie zaśmieci system swoimi pierdółkami…

A właśnie: nie istnieje jakieś rozwiązanie łączące kilka komputerów z Linuksem tak, aby można było nimi sterować z jednego ;> ?

36. Marcin: 20 stycznia 2009 @ 19:54

Paolo, pod windows to właśnie robi Group Policy w środowisku Active Directory. Pod linuksem raczej nie. Na pewno nie darmowe. Novell ma takie rozwiązanie, nie pamiętam niestety nazwy i Sun na Solarisa i linuksy, Sun Connection.

A co do instalacji to jest to tylko jeden przykład. O wiele częściej zmieniają się procedury bezpieczeństwa w firmach, użytkownicy, oprogramowanie itp. i takie detale bez problemu się konfiguruje przez group policy.

37. Marcin: 20 stycznia 2009 @ 20:00

Od Novella jest Zenworks
http://www.novell.com/products/#z

38. ronin: 20 stycznia 2009 @ 22:55

Dla Ubudubu jest coś takiego jak Landscape. Nie wiem w jakim zakresie pokrywa to co oferuje AD.
http://www.canonical.com/projects/landscape

39. Marcin: 21 stycznia 2009 @ 02:01

Landscape jest raczej odpowiednikiem system center configuration manager. To co oferuje AD w pewnym stopniu może zapewnić OpenLDAP. Ale czegoś takiego jak group policy to raczej nie spotkałem. A przynajmniej darmowego.

40. Paolo: 21 stycznia 2009 @ 06:56

Marcin, ale serwer to już chyba można postawić bez problemu… na Windzie różnie z tym bywa (w szkole się nawet raz przekonałem).

41. Marcin: 21 stycznia 2009 @ 13:11

Paolo ale o jakim serwerze mówimy? Bo dyskusja dotyczyła raczej konkretnych usług. Serwer to nawet na OS X można postawić. Jak admin wie co robi to nie ma dla niego żadnego znaczenia na jakim systemie stawia serwer.

42. yoshi314: 21 stycznia 2009 @ 13:56

(Komentarz zmodyfikowany 21.01.2009 o 14:09)

Droga do tego, by zostać niemalże ekspertem od otwartego oprogramowania jakim są systemu z rodziny GNU/Linux jest bardzo wybujała.
droga … wybujała ?

mozliwosci jezyka polskiego przerastaja moja wyobraznie, co spowodowalo ze nie poradzilem sobie ze zrozumieniem reszty wpisu.

43. Paolo: 21 stycznia 2009 @ 14:03

@Marcin: a no chociażby ten najpopularniejszy w szkołach, czyli SBS :)

@yoshi314: owszem wybujała, bo nie wszystkiego nauczysz się na starcie, a z wieloma rozwiązaniami problemów też bywa ciężko, o czym pisał Piotr Pyclik. Sam początkowo zrażałem się do Linuksa ale później po kilku tygodniach lektur i metody prób / błędów wiem obecnie na czym stoję.

44. yOSHi314: 21 stycznia 2009 @ 14:04

zaskoczylo mnie takie zlozenie slow. niech mnie ktos oswieci, bo niestety nie jestem umyslem humanistycznym i moja ulomnosc dala o sobie znac – jak droga moze byc wybujala?

45. Paolo: 21 stycznia 2009 @ 14:07

W skrócie: droga (pierwsze dni), która nierzadko najpierw zrażała, a później wręcz zapraszała do mety jaką jest Linux (wtedy z tego co pamiętam Fedora). Wiem. Dla niektórych masło maślane, ale dla mnie po prostu przypomnienie sprzed około dwóch lat :P

46. yOSHi314: 21 stycznia 2009 @ 14:16

ok, to sprobuje teraz przerobic reszte wpisu :]

47. danadam: 21 stycznia 2009 @ 14:40

Prawdę mówiąc, mnie z drogą bardziej kojarzy się słowo ‘wyboista’.

48. Marcin: 21 stycznia 2009 @ 16:02

Paolo, jak szkoły wybierają wykastrowany system to potem są problemy. Nigdy nie miałem do czynienia z SBS ale z tego co słyszałem to w zasadzie nie ma się nad nim żadnej kontroli. Wszystko jest konfigurowane wizardami, nie wiadomo gdzie są logi, pliki konfiguracyjne.

49. Hoppke: 21 stycznia 2009 @ 20:08

yOSHi314, droga nie może być wybujała. Ten przymiotnik zakłada biologiczny wzrost. Wybujała wyobraźnia, wybujała roślinność. Droga może być najwyżej długa, trudna, rozgałęziona, szeroka, wijąca się, wyboista etc.

Tak, też mnie to zakłuło podczas czytania :)

PS:
wybujały:
1. «nadmiernie wyrośnięty»
2. «taki, który wykracza poza normę»

50. Paolo: 21 stycznia 2009 @ 20:34

No ja w odwecie mogę jedynie krzywić się i przeprosić za to, że niejako utrudniłem Wam zrozumienie mojego przekazu.

Cóż, człowiek nie Firefox tudzież Office :P

51. daytek: 22 stycznia 2009 @ 11:09

(Komentarz zmodyfikowany 22.01.2009 o 14:56)

„Takowe działania powodują nieustanną popularyzację dzieła Stallman’a „

Linux to chyba dzieło Linus Torvaldsa bardziej :) ale to taki szczegół. Aż dziwne, że nikt na to uwagi nie zwrócił (chyba, że się mylę :P )

A co do Linux vs Windows...
Ja powiem tak. Nie jestem ani za jednym ani za drugim i wydaje mi się, że takie powinno się mieć podejście. Każdy ma swoje wady i zalety. Jeden sprawdza się lepiej w jednym, drugi w drugim. Zwykłemu użytkownikowi nie powinno to robić różnicy. Myślę też, że do tego warto wspomnieć o podejściu Polaków do piractwa, które ostatnio się tępi coraz bardziej. Gdyby Polacy przestrzegali by prawa i mało kto by się zdecydował na pirackiego windowsa to musieliby mieć jakąś alternatywę (linux, mac). Gdyby było zapotrzebowanie na Linuxa, byłaby i nauka w szkołach. A że nie ma … to nie ma. Mowa oczywiście o szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach ogólnokształcących. Bo w tych specjalistycznych to zapotrzebowanie na pewno jest.

I na koniec przykład z życia, że linux jest..
Byłem na basenie i … system do sprzedawania biletów, wyliczania cen w zależności od wieku, daty i godziny zakupy był w … linuxie :) Co świadczy, że nawet zwykła kobietka jest w stanie się nim dobrze obsługiwać.

52. dunder: 22 stycznia 2009 @ 16:26

„Linux to chyba dzieło Linus Torvaldsa bardziej :) ale to taki szczegół. Aż dziwne, że nikt na to uwagi nie zwrócił (chyba, że się mylę :P )”

Stallman zapoczątkował ruch wolnego oprogramowania, zajmował się pisaniem aplikacji i motywował do działania innych. Torvals dołożył jedyny brakujący element, jakim było jądro systemu.

53. Paolo: 22 stycznia 2009 @ 16:33

@daytek: weź pod uwagę, że gdyby nie ten człowiek to tego wpisu najprawdopodobniej by nie było :)

Mi to właśnie Stallman zawsze kojarzył się z GNU i zdania nie zmienię.

Napisz swój komentarz:

Jako autor zastrzegam sobie prawo do przeredagowania lub usuwania komentarzy w przypadku, gdy zawierają słowa powszechnie uznane za obraźliwe oraz nie dotyczą tematyki związanej z wpisem. Formatowanie za pomocą HTML nie działa, gdyż włączone jest Markdown! Serwis przechowuje adresy IP - możesz skorzystać z proxy.