Niemalże każda firma chce wydać na swój produkt jak najmniej, a jednocześnie zarobić na nim wysokie prowizje. Dotyczy to każdego sektora, również tego technicznego lub telefonicznego. Zwykle owe oszczędzanie nie odbywa się za sprawą pogorszenia samego produktu, lecz sprytnej a zarazem dziwnej metody.
Notebooki- urządzenia przenośne, które w wielu przypadkach ratują nam życie. W domu, na uczelni oraz w samochodzie potrafią dostarczyć nam najpotrzebniejszych informacji oraz możliwości. Ich producenci od kilku lat ścigają się w innowacyjnych rozwiązaniach, które rzekomo mają uatrakcyjnić sprzęt. Ciekawym rozwiązaniem, które śledzę już od dłuższego czasu jest umieszczanie systemu operacyjnego na tzw. partycji recovery. Zwykle nie przekracza pojemności 10 GB i ma tylko jeden plik - w moim przypadku prawie 9 GB, który zawiera sam system operacyjny (w większości przypadków Windows Vista Home) oraz wszystkie, niezbędne sterowniki do naszego urządzenia. Jeśli chcemy zainstalować system na nowo z innej płyty wszystkie drivery nie zostaną zainstalowane i tym samym należy szukać ich w sieci, co teraz nie stanowi żadnego problemu. Chyba nie ma sensu męczyć się z takim rozwiązaniem, kiedy producent ułatwia nam życie i dostarcza wszystko wraz z notebookiem.
Producenci zwykli dołączać do zainstalowanego systemu specjalne oprogramowanie, które po kilku kliknięciach samo poprowadzi nas przez cały proces nagrywania. Trwa on ponad godzinę, gdyż skopiowanie i sprawdzenie wszystkich plików, które wypalane są na 3 nośnikach DVD jest nieco długotrwałe. Hewlett Packard nazwał swój program HP Backup and Recovery Manager i jest on widoczny zaraz po pierwszym uruchomieniu urządzenia. Bardzo prosty w obsłudze i niezwykle przyjazny - właśnie te czynniki powodują, że każdy użytkownik poradzi sobie ze zrobieniem kopii systemu, oczywiście legalnej kopi.
Jedno co szokuje to sposób, w jaki HP, Lenovo, Asus i inne dostarczają nam system. Nie robią tego poprzez dołączenie do zestawu płyt prosto z Redmond a za pomocą specjalnej partycji. Każda linia modelów musi posiadać nieco odmienną konfigurację plików i tyczy się to głównie wspomnianych wcześniej sterowników. Wyzwanie, jakie narzucili sobie producenci jest w moim odczuci dziwne. Prowadzi najprawdopodobniej do oszczędności lub też po prostu do ułatwienia życia potencjalnemu odbiorcy.