Hewlett Packard i Symantec

HP Logo

Nowe zabawki, jakie w ostatnim czasie pojawiły się na moim biurku skutecznie odwiodły mnie od choć częściowego użytkowania notebooka HP G60-214EM, którego posiadam od dwóch miesięcy. Poza niewielkimi perturbacjami z partycją recovery, na której znajduje się legalna kopia systemu Microsoft Windows Vista wraz ze sterownikami sprzęt nie sprawia jakichkolwiek problemów.

Mawia się, że "czas leczy rany" - w tym przypadku wielofunkcyjny touchpad okazał się dość przydatnym rozwiązaniem, szczególnie podczas wszelakich podróży i tym samym wygryzł komputerowego gryzonia najprawdopodobniej na stałe. Zaraz po dokonaniu zakupu wspominałem o szybkiej reinstalacji systemu operacyjnego, z uwagi na obecność wielu nieporządnych programów dodawanych regularnie przez producenta. Również podział dysku twardego nie był imponujący, co zmusiło mnie do wręcz ekwilibrystycznych operacji z mechanizmem odzyskiwania systemu Recovery Manager, który wbrew pozorom okazał się tu sporą przeszkodą ale po spokojnym przeanalizowaniu dostępnych funkcji staje się całkiem przyjazny.

Pierwsze uruchomienie systemu przywitało mnie komunikatem o zainstalowanym pakiecie ochronnym Norton Internet Security 2008, którego subskrypcja jest ważna przez 60 dni.
Uwidacznia się tutaj pewna anegdota, jaką pamiętam na przykładzie firmy z Redmond - Komisja Europejska poważnie rozważa wprowadzenie przepisu, nakazującego wycofanie z systemu przeglądarki Internet Explorer, a co za tym idzie pozostawienie wyboru przeglądarki w rękach użytkownika. Rozumiem, iż HP dołącza owy program w celu jego popularyzacji oraz współpracy z Symantec? W moich oczach takowa współpraca powinna przejawiać się na nieco innym polu, które z pewnością byłoby dogodniejsze dla potencjalnego nabywcy (np. 3-letnia wersja programu).

Norton IS 2008

Pomijając pytania, czy można to nazwać współpracą czy swoistą "premią" dla klienta przyznam, że Norton od razu powędrował do kosza - w jego miejsce zaaplikowałem sprawdzonego od kilkunastu miesięcy Avasta! Być może to uprzedzenie, ale wciąż nie jestem przekonany do drakońskich cen najpopularniejszych programów.

Chcesz się tu zareklamować? To nic prostszego, wystarczy że skorzystasz z AdTaily.
Możesz dodać komentarz do tego wpisu, albo przeczytaj jeden z poprzednich tekstów:

Komentarze do wpisu (RSS):

1. Fu: 23 marca 2009 @ 15:47

Większość z koncernów, a także mniejszych firm postępuje w ten sposób, by zyskać przychylność kontrahentów, którymi są autorzy i dystrybutorzy danych programów/gier/filmów/dodatków.

Z drugiej strony jest to całkiem roztropne postępowanie, skoro użytkownik może cieszyć się czymś renomowanym chociaż przez miesiąc. Sam posiadałem tego typu programy producenckie po zakupie PC-ta i jakoś nie miałem większych zastrzeżeń co do ich działania.

2. Paolo: 23 marca 2009 @ 15:51

Ależ gdybym chciał przetestować dany program to pobrałbym jego wersję testową z sieci, gdzie dostępne są na powszechną skalę.
Odnoszę wrażenie, iż HP narzuca swoim klientom używanie określonego oprogramowania: nie wiem, czy współpracują z Symantec, czy robią to aby poszerzyć swoją ofertę :P

3. Fu: 23 marca 2009 @ 15:56

Narzucaniem bym tego nie nazwał, lecz bardziej istną „pomocą” w ochronie nowo kupionego produktu, aczkolwiek podlega to pewnym ograniczeniom.
Norton Internet Security to dobra produkcja, lecz jest równie droga, co odstrasza mnie od jego używania.

4. Paolo: 23 marca 2009 @ 16:00

Mając wybór: <200zł i Norton, czy 200zł w kieszeni i Avast to chyba każdy wybrałby drugie rozwiązanie, nieprawdaż? Nie żebym w tym miejscu negował płatne produkcje, bo wynagrodzenie za pracę jak najbardziej się należy ale jest to czasami wykorzystywane w nieodpowiedni sposób.

Nie miałbym nic przeciwko, a nawet byłbym z tego faktu ogromnie szczęśliwy gdyby nie automatyczna instalacja programu po formacie systemu z partycji Recovery – porażka Packarda.

5. Marcin: 23 marca 2009 @ 16:19

Norton jest jednym z popularniejszych atywirusów wśród zwykłych użytkowników, dlatego wszędzie go pchają. I jest popularny, bo prawie każdy nowy kom już go ma. Takie błędne koło. Niestety jest to jeden z gorszych antywirusów, zarówno pod względem skuteczności jak i obciążenia systemu. Praktycznie nie potrafi wykryć nić w plikach spakowanych. Ale to nic w porównaniu z wersją biznesową. Sama instalacja panelu administracyjnego to ponad 5GB, baza danych to jakieś 1GB. Komputer z xeonem z 4 jądrami i 2GB ramu chodził jakby miał czkawkę. Skuteczność już pominę, bo leżącego się nie kopie.

6. Fu: 23 marca 2009 @ 16:24

@Marcin: ale jak widać producent sobie nieźle wycenia swój produkt, nie porównując kosztów do skuteczności (czyt. efektywności) podczas zwykłej pracy.
Z tego co wiem, to chyba AVG zużywał najmniej pokładów pamięci, a na czołowych miejscach plasuje się także wspominany powyżej Avast!

7. Paolo: 23 marca 2009 @ 16:27

Pomińmy już kwestię kosztów, bo i tak kilkanaście procent użytkowników używa odpowiednich patchów do uzyskania subskrypcji przez 999 dni (wielu znajomych tak robi), a warto rozwinąć skuteczność programu i o czym nie wspomniał Marcin także o uaktualnianiu baz wirusów, co odbywa się tu w tempie ślimaczym.

W takowych programach na pierwszym miejscu stawia się właśnie skuteczność, czym nie grzeszy Norton, a szkoda bo design ma ciekawy :}

8. Marcin: 23 marca 2009 @ 16:35

Nie wiem jak symantec wypuszcza te uaktualnienia, o ile pamiętam to było to chyba 3-4 razy na tydzień. Najlepiej było chyba z Kasperskym, tam zdaje się co godzinę.
Norton ma taki design, ale jak się wywali ie z systemu to Norton leży i kwiczy :)
A jak ktoś ceni sobie zasoby to chyba nod32 będzie jednym z lepszych.

9. Fu: 23 marca 2009 @ 19:10

chyba 3-4 razy na tydzień.

Ojj uwierz, że ze trzy razy więcej na pewno.
Do NOD-a nie jestem zbytnio przekonany, bo sam miewałem z nim bardzo ciekawe sytuacje, o których nawet wstyd pisać (dla dobra programu :P). Najlepszym antywirusem jest własny rozsądek.

10. Paolo: 23 marca 2009 @ 19:23

Uściślając: przynajmniej raz dziennie w przypadku wersji z ubiegłego roku; nieco rzadziej w wersji najnowszej.

11. Marcin: 23 marca 2009 @ 19:45

Nie wiem jak często, od dawna nie używam. W firmie też się pozbyłem. Nawet jak jest to raz dziennie to i tak za mało. Inni producenci wypuszczają aktualizację kilka razy na dzień.
Fu, napisz jakie kwiatki miałeś z nodem, bo to mam w firmie, to chętnie porobię jakieś manewry.
A teraz jeszcze raz dowalę firmie symantec. Wersja biznesowa instaluje dziurawą javę i php i nie potrafi korzystać z wersji zainstalowanych w systemie. Do tego jeżeli mamy serwer wsus to możemy się z nim pożegnać, antywirus symanteca skutecznie rozwali nam lokalny serwer aktualizacji. Chyba będę musiał popełnić jakiś większy wpis, bo się tego troszkę nazbierało, to opiszę więcej szczegółów.

12. Fu: 23 marca 2009 @ 19:51

@Marcin napiszę Ci w olbrzymim skrócie, bo przez pół roku pobytu za granicą było tego co niemiara:

- blokowanie w pełni bezpiecznych stron, których dodanie do wyjątków w zaporze nie dało zamierzonych efektów (uwolnienie blokady), – alarmowanie o trojanach, których w rzeczywistości nie ma, – usunięcie plików systemowych, co doprowadziło mnie do stanu przedzawałowego, gdyż na dysku miałem bardzo cenne dane, – w końcu najważniejsze, czyli problemy z aktualizacjami w finalnym momencie (Operacja nie powiodła się, ze względu na problem z połączeniem).

Ogólnie jeśli chcesz działać na kilku komputerach to podobnież chwalą Kaspersky, a na studyjnych komputerach zawsze spotykałem się z programem AntyVir, którego administratorzy chwalili pod niebiosa – nie wiem, nie próbowałem :)

13. Paolo: 23 marca 2009 @ 19:54

W świętokrzyskich szkołach króluje pewien antywirus, który zyskał niemalże miano wybawcy.

@Fu: ciekawe, a jednocześnie dziwne doświadczenia ale nie będę się wypowiadał w tej kwestii, bo po prostu nie znam produkcji którą opisujesz.

14. Marcin: 23 marca 2009 @ 20:10

Fu, to raczej problemy z firewallem. A te trojany to często widzę w „legalnych inaczej” programach, keygenach itp. Antywirus ma opcję wykrywania „nieporządanych” aplikacji, źle skonfigurowany potrafi krzyczeć. Do takich nieporządanych kwalifikowały się juz programy p2p, aol, komunikatory, co akurat w firmie jest zjawiskiem pozytywnym.
Zaraz, ten antyvir to mi się kojarzy z pewnym śmieciem, znajduje wirusy i prosi o wpłatę na konto w celu usunięcia ;)
A na poważnie, to może chodzi o produkt firmy Cyber Defender.

15. Marcin: 23 marca 2009 @ 20:13

Fu, co do blokowania stron, to dupy z tych administratorów jak robią to firewall windowsowym, króry w rzeczywistości nawet nie jest firewallem. Do takich rzeczy stosuje się squida i odpowiednie filtry.

16. Fu: 23 marca 2009 @ 20:23

Jako Firewall cenie sobie od dłuższego czasu Outpost-a, który jak dotąd mnie nie zawodzi i daje całkiem przyzwoite efekty.

17. Paolo: 23 marca 2009 @ 20:27

Outpost to świetny program, ale dostępny na licencji shareware co jest jego jakby nie było wadą.
Wychwytuje perfekcyjnie wszystkie zagrożenia, a sam system administracji zasługuje na oklaski.

18. Marcin: 23 marca 2009 @ 20:33

Kiedyś też używałem outposta i też sobie chwalę. Ale teraz preferuję rozwiązania dedykowane.

19. lemiel: 24 marca 2009 @ 22:11

Wiecie, AV Symanteca ostatnio mocno się zmienił. Bardzo.
A FW też jest ok, w końcu kupili Sygate…

20. Paolo: 25 marca 2009 @ 06:55

@Lemiel: co nie zmienia faktu, że ceny produktów przez nich tworzonych są w dalszym ciągu drakońskie.

21. lemiel: 25 marca 2009 @ 07:45

Płatny RedHat też słono kosztuje, łącznie ze wsparciem…

22. Paolo [szkoła]: 25 marca 2009 @ 11:11

Z płatnych antywirusów chwaliłem sobie właśnie Norton Antywirus, który był kiedyś w firmie mojego ojca. Pakiet chronił cały komputer (również pliki), a nie tylko odwiedzane witryny jak to ma miejsce teraz – oczywiście nie tylko strony, ale i pliki chroni Norton Internet Security 2008, lecz co do drugiego wsparcia mam spore zastrzeżenia.

Napisz swój komentarz:

Jako autor zastrzegam sobie prawo do przeredagowania lub usuwania komentarzy w przypadku, gdy zawierają słowa powszechnie uznane za obraźliwe oraz nie dotyczą tematyki związanej z wpisem. Formatowanie za pomocą HTML nie działa, gdyż włączone jest Markdown! Serwis przechowuje adresy IP - możesz skorzystać z proxy.