Telefon, czyli... no właśnie?
Sprzedaż modelu SE K800i oraz awaria Nokii 3310c poskutkowała tym, iż w moich rękach od dłuższego czasu nie pojawił się jakikolwiek telefon komórkowy - nie mówiąc już o produktach firmy Apple, z którymi niegdyś miałem styczność każdego dnia. W dobie rosnącej popularności nieco bardziej urozmaiconych urządzeń (notebooków i przenośnych konsol) nie pomyślałem o zakupie nowego, lecz o odświeżeniu posiadanej przeze mnie Motoroli.

Przeglądając dobrze mi znaną stronę poświęconą modyfikowaniu tychże produktów nie sposób dostrzec świeżych wersji mobilnego oprogramowania, które wnoszą kilka nowych funkcjonalności i nieznacznie przyśpieszają ich pracę. Telefon to w mojej opinii urządzenie służące przede wszystkim do kontaktu z otoczeniem, a nie słuchaniem muzyki lub wykrywaniem uśmiechu na naszej twarzy. Oczywiście nie przekreślam kilku dość funkcjonalnych rozwiązań, bez których funkcjonowanie w erze elektroniki byłoby niemal czymś niemożliwym.

