Transport publiczny: PKS vs BUS

Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej (PKS) swoje lata świetności ma już dawno za sobą. Większość floty w poszczególnych oddziałach nadaje się do wymiany lub gruntownego remontu, czego nie można powiedzieć o nowo zakupionych pojazdach. Również ceny biletów nie są zbyt konkurencyjne, ponieważ średni koszt ponad 4 PLN za przejechanie 10 kilometrów to stanowczo za dużo, nieprawdaż? Sam personel, albo jak kto woli kierowca nie jest dla nas przychylnych w różnych, trudnych sytuacjach. Od kilku lat na rynku transportowym działają prywatni przewoźnicy, czyli po prostu właściciele stosownych pojazdów - busów. Zarejestrowanie takowej działalności nie wymaga wielkich umiejętności oraz nakładów pracy, dlatego ilość takich firm wydaje się czasami przerażająca.

Pojazd PKS Lublin

Podobnym autobusem podróżowałem...

Autobusy publiczne mają to do siebie, iż zwykle przyjeżdżają na czas (przynajmniej te miejskie), a dokładny rozkład wisi przeważnie na każdym przystanku. Sprawa ma się nieco inaczej w przypadku busów, które często wręcz ścigają się o klienta - w dosłownym tego słowa znaczeniu, wykonując niejednokrotnie karkołomne manewry. To jednak pozostawię bez większego komentarza, bo to nie moja sprawa i tym bardziej Was, czyli czytelników. Egzekwowanie przepisów drogowych leży powiem w rękach odpowiednich organów państwowych, które winny się tym zająć. Wolałbym jednak poruszyć kwestię samego podróżowania, a uściślając komfortu oraz indywidualnego cennika.

W ostatnim czasie za sprawą ciekawego pomysłu, jaki zrodził się w mojej głowie pod wpływem pewnej osoby byłem zmuszony, a właściwie z przyjemnością postanowiłem pokonać dystans ponad 40 kilometrów za pomocą obydwóch środków lokomocji. Dojazd do oddalonego o nieduży dystans miasta, gdzie miałem przesiadkę do kolejnego busa był stosunkowo szybki, a klimatyzacja na podkładzie starego Volkswagena spełniała swoją rolę. Jest dużo gorzej, jeżeli chodzi o sam komfort siedzenia - przeładowane auto, w połączeniu ze sporymi gabarytami niektórych pasażerów równało się piekłu. W drodze powrotnej z uwagi na brak połączenia za pomocą prywatnego przewoźnika zdecydowałem się na jazdę PKS-em. Okazało się, iż był to strzał w dziesiątkę bo wolne miejsce obok każdego pasażera pozwalało na rozłożenie bagażu, a także samego siebie. Wrażenia z jazdy mam jak najbardziej pozytywne, bo mimo braku klimatyzacji otwierany szyberdach w 100% ją zastąpił, natomiast cena biletu była wyższa o 1,50 PLN. Prowadzący mimo rozpiętej koszuli okazał się sympatyczny i nie zapomniał mnie poinformować o konieczności zabrania biletu. Dobrze zrobił, bo dwa przystanki dalej przysiedli się do nas kontrolerzy.

Ponownie dojazd do miejscowości, gdzie musiałem się przesiadać. Tym razem brak połączenia docelowego PKS z moją miejscowością, dlatego po raz kolejny oczekiwałem na busa, niestety ponad godzinę. Upał dał mi się we znaki, dlatego o jeździe na rowerze w najbliższym czasie nie ma mowy...

Pomimo, że ludzie przestali ufać publicznej komunikacji - niestety tej uboższej to ja jak najbardziej będę z niej korzystał, bo mimo starych pojazdów można czuć się tam o wiele, wiele lepiej a przedłużony czas jazdy można spożytkować na spreparowanie na przykład podobnego wpisu, co sam uczyniłem.

Chcesz się tu zareklamować? To nic prostszego, wystarczy że skorzystasz z AdTaily.
Możesz dodać komentarz do tego wpisu, albo przeczytaj jeden z poprzednich tekstów:

Komentarze do wpisu (RSS):

1. Fu: 23 lipca 2009 @ 15:33

> Autobusy publiczne mają to do siebie, iż zwykle przyjeżdżają na czas (przynajmniej te miejskie), a dokładny rozkład wisi przeważnie na każdym przystanku.

W większych aglomeracjach to na pewno nie, bo tak pewne grupy robią swoje. Podpalanie tablic zapalniczką lub po prostu zrywanie, tudzież zamalowanie uniemożliwia jego odczytanie. :(

Ja wolę busy, bo jest po prostu szybciej. :) Wiadomo, że te 1,50 to bez większej różnicy, ale przy podróżowaniu każdego dnia na przykład przez miesiąc to robi swoje.

2. Paolo: 23 lipca 2009 @ 15:36

Przecież nie twierdzę, że tak nie jest. Ba, nawet sam tego doświadczyłem podczas spacerku do docelowego miejsca, gdzie zajrzałem na kilka przystanków pod drodze. Nie wiem, dlaczego niektórzy robią takie problemy i po prostu nie zapytają o rozkład kierowców, gdyż ja tak zrobiłem i bez problemu otrzymałem rozpiskę. :P

W większych miastach to o to też ciężko (czyt. niszczenie) bo jak wiadomo kamery miejskiego monitoringu działają non-stop.

3. Fu: 23 lipca 2009 @ 15:44

Poza tym perspektywa bez klimatyzacji przy dzisiejszych temperaturach nie jest zbyt ciekawa, aczkolwiek przy 30 osobach daje niewiele. Tak jakby się zastanowić do otwarte okno w autobusie przy niewielu osobach na pokładzie może dać o wiele więcej.

> Pomimo, że ludzie przestali ufać publicznej komunikacji - niestety tej uboższej...

W busach też jest kilkaset tyś. kilometrów przejechane, silniki zajeżdżone a ludzie tym podróżują. Na jedno wychodzi, jeśli chodzi o stan techniczny. No może w tych pierwszych ładniej pachnie. :}

4. Paolo: 23 lipca 2009 @ 15:47

Wcześniej to i tak nie było tak parno, jak na przykład dziś także da się wytrzymać. Ciekawe jak jest w zimie, bo nigdy nie miałem okazji wtedy korzystać z PKS lub Busa.

Tak czy siak to busy prezentują się z zewnątrz lepiej i są dużo szybsze, aczkolwiek ja jednak pozostaję przy swoim wyborze. ;D

5. przemoc: 23 lipca 2009 @ 17:31

Też wolę jeżdzić busem na dłuższych trasach, bo szybciej i taniej. Ostatnio byłem mile zaskoczony jadąc z Krakowa do Starachowic - można było sobie zarezerwować miejsce w busie telefonicznie - nie trzeba się martwić o miejsce i tłoku też nie ma.

6. xyz: 23 lipca 2009 @ 21:18

Pamiętaj, że PKS to już nie to samo co dawniej. Teraz to są dziesiątki niezależnych od siebie lokalnych firm.

7. Paolo: 23 lipca 2009 @ 21:38

@przemoc: na dłuższe trasy wysyłają zwykle tą najnowszą flotę, czyli nowe Neoplany etc. Owszem jest możliwość rezerwacji dla busów, a czasami nawet zniżki dla częstych klientów.

@xyz: to wiadomo. Lokalne firmy w przypadku małych miast nie mają regularnych połączeń, a PKS zawsze gdzieś jedzie (Warszawa przez. Tarnobrzeg).

8. Lukem: 23 lipca 2009 @ 22:50

PKSem można jechać, jeśli nie zależy nam na czasie. W sytuacji, gdy muszę być w danym miejscu na określoną godzinę i nie jest to długa trasa (bo co do dalekich kursów to jest faktycznie tak jak piszesz - nowsza flota i często znacznie mniej przystanków), nie zaryzykowałbym podróży tym akurat środkiem - właśnie ze względu na czas jazdy.

Nie mówiąc już o tym, że w moim maleńkim mieście rozkłady jazdy PKS zostały dramatycznie przerzedzone wskutek oszczędności zaprowadzonych przez nowego właściciela.

Co do telefonicznej rezerwacji miejsc w busie (vide przemoc) - w niektórych busach, szczególnie tych które jeżdżą raz dziennie na długich trasach, jest to wręcz nieodzowny wymóg. Nie zarezerwujesz miejsca zawczasu, nie pojedziesz, bo wszystkie miejsca zajęte. Ciekawostką jest natomiast, że w takim na przykład ContBusie (Warszawa-Lublin) bilety można rezerwować przez internet.

Napisz swój komentarz:

Jako autor zastrzegam sobie prawo do przeredagowania lub usuwania komentarzy w przypadku, gdy zawierają słowa powszechnie uznane za obraźliwe oraz nie dotyczą tematyki związanej z wpisem. Formatowanie za pomocą HTML nie działa, gdyż włączone jest Markdown! Serwis przechowuje adresy IP - możesz skorzystać z proxy.